Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2015

Wyzwanie kosmetyczne

Muszę przyznać przed samą sobą, że nie kontroluję chęci posiadania rzeczy - lubię gromadzić i jestem chomikiem! Przez większą część roku opanowuję się przez zbędnymi wydatkami, ale czas drogeryjnych wyprzedaży zadziałał na mój portfel jak na okazję do uszczuplenia sobie finansów - powód bardzo racjonalny...
Kiedy już wróciłam do domu po łowach (niby przemyślanych, ale jak się okazuje - nie do końca) stwierdziłam: KONIEC! Nie można się więcej oszukiwać! Wyciągnęłam ze wszelkich zakamarków cały swój arsenał produktów do paznokci jak i do ust i zebrałam je w całość po to, by na własne oczy spojrzeć, ile tego mam do wykorzystania. Postanowiłam przy okazji zmobilizować się do działania i sprostać wyzwaniu kosmetycznemu, które obejmować będzie zużycie poniżej pokazanych produktów w przeciągu roku od dzisiaj - czyli od 10ego maja. Przy okazji mam szlaban na wszelkie zakupy tego typu produktów do końca wyzwania.

Jako, że słowa pisane mają większą i bardziej motywującą moc - zaczynamy!


Oto, co zgromadziłam przez ostatni... rok - tak, chyba rok. Obejmuje to promocje, niepromocje, chwilowe załamania, odziedziczenie po Mamie (które pozbywa się nieużywanych produktów i ma spokojną głowę :D)


od lewej: Rimmel z serii Rita Ora, przepiękna butelkowa zieleń od Wibo, Paese o kolorze niebiesko-fioletowym, granat z drobinkami (baaardzo nietrwały), fiolet z Astora, granatowo-szary lakier z serii Kate, odżywka z Manhattanu.




Ale, żeby nikt nie pomyślał, że posiadam tylko lakiery w barwach ciemnych i znajdujących się z jednej strony tęczy...


od lewej: odżywka z Bell, cielisty kolor z Golden Rose, koralowy róż z Superpharm, różowy lakier piaskowy z Wibo (efekt piasku znika po 3 dniach, przynajmniej u mnie), czerwień z Superpharm, kolor wina z Bell (kupiony w Biedronce) i odżywka z Wibo.


Sama jestem ciekawa, ile butelek zostanie mi po roku używania. Wewnątrz nęci mnie, by co dwa dni zmieniać lakier - bo tyle jest w stanie utrzymać się bez większych odprysków na płytce mojego paznokcia ale wiem, że ze mną różnie bywa, więc daję sobie na zmianę 3 dni.



Kolejną partią kosmetyków, które chciałabym zużyć w przeciągu roku są szminki/pomadki do ust. Dopiero od niedawna zaczęłam używać kolorowych produktów do ust, wcześniej skupiałam się na podkreśleniu oczu. Mam nawet jedną paletę cieni w swojej kolekcji (!) ale po ponad roku użytkowania stwierdziłam, że szkoda kasy na tyle kolorów, skoro na co dzień używam zazwyczaj dwóch czy trzech... Wracając jednak do tematu: W okresie alergii unikam drażnienia oczu jakąkolwiek formą produktu, ponadto od miesiąca leczę zapalenie rogówek - zmusza mnie to do noszenia okularów. Z tego też powodu poczułam większe przyzwolenie na szaleństwo nad kolorem ust, co w sumie do mnie niepodobne.

Oto produkty, które - mam nadzieję - bardzo szybko znikną z moich zasobów. Z dwoma z nich będzie pewnie większy problem niż z pozostałą częścią:


 od lewej: różowo-koralowa szminka z Rimmel, wpadająca niestety w kolor, który mi zupełnie nie pasuje; pomadka z wygrawerowaną literą "e" należeć może tylko do Essence - odczucia są podobne do pomadki z Rimmel, lekko-satynowy cielisty róż z Miss Sporty.

od lewej: wybielająca zęby czerwień z Lovely i róż z drobinkami od Astora


Na koniec - moje odkrycie Rossmanowe, które baaardzo przypadło mi do gustu, czyli:
lakier do ust z Wibo w kolorze mocno rożowym, wpadającym delikatnie we fuksję.


Oto więc mój cel: zużyć te wszystkie maleństwa w przeciągu roku.
O wszystkich zużytych opakowaniach napiszę, w sumie bardziej dla siebie aby poczuć, że mam kontrolę nad zakupami i robię użytek z każdej wydanej złotówki, czy nawet groszy.



Same wiecie przecież, że najtrudniej zacząć, a później to już leci... :)